Polacy i ten nieszczęsny abonament
Społeczeństwo chyba nie do końca wierzy w to, że można w Polsce skutecznie egzekwować należności z tytułu abonamentu radiowo-telewizyjnego. Mówi się co prawda, że coś w tej materii drgnęło i ludzie chętniej rejestrują odbiorniki, jednak wciąż jeszcze relatywnie niewielki odsetek osób płaci abonament. Czy to się zmieni?

Historia pokazuje, że Polaka ciężko jest złamać prośbą lub groźbą – na prośby jest on głuchy, a na groźby reaguje powstaniem narodowym. Prawdopodobnie tylko przekupstwo może tutaj pomóc. Słowo „przekupstwo” powinno się jednak wziąć w cudzysłów, gdyż to, o czym będzie mowa nie ma jakichkolwiek znamion przestępstwa, a wręcz zostałoby to bardzo dobrze przyjęte w społeczeństwie. Chodzi bowiem o to, by przekupić Polaka jakością programów telewizyjnych. Gdy widzi on, że od rana do wieczora puszcza się tępawe telenowele, a publicystyka czy sport jest przez nadawców telewizyjnych traktowana po macoszemu, to traci momentalnie motywację do tego, by zapłacić. Gdyby jednak widział, że pieniądze które płaci pozwalają mu na to, by zobaczyć na żywo walkę jednego z najlepszych polskich pięściarzy lub też zobaczyć w końcu jakąś premierę filmową z prawdziwego zdarzenia, to uznałby prawdopodobnie, że jego pieniądze naprawdę finansują misję telewizji, a nie nowy samochód prezesa telewizji i członków KRRiT.